piątek, 14 grudnia 2012

"KRÓTKA HISTORIA O KANARZE"

Pewnie nie jednej osobie już ją opowiadałam, chociaż to nie ja tę sytuację zaobserwowałam tylko mój brachol. Historyjka ta jednak dalej mnie śmieszy i sama bym chciała tak zrobić albo chociaż widzieć jak kanarowi uciera się nosa:) Otóż dawno dawno temu gdy kanary miały jeszcze plakietki zaczepione o kieszeń , w ciepły słoneczny dzień jechał sobie "elegancki Dresik" elegancki tzn. ładny dresik adidasa, łysa głowa i ten ogólny luuuuuz bycia. Bilecik podbity ale troszkę pognieciony, ale najważniejsze,że jest, przynajmniej zawsze tak myślałam Dresik chyba też. W tramwaju nagle słychać "kontrola biletów! proszę przygotować bilety do kontroli!" . Kanar podchodzi w końcu do Dresika i prosi o bilet, ten trzymając go ciągle w ręku podaje od razu. Kanar patrząc na bilet stwierdza "TO NIE JEST BILET! TO JEST ŚMIEĆ" i wyrzuca pomięty bilet Dresika przez okno. Na to Dresik zareagował bardzo szybko, wyciągnął plakietkę owego kanara i również wyrzucił ją przez okno mówiąc "A PAN JUŻ NIE JEST KANAREM ". W tym momencie tramwaj się zatrzymał, Dresik poszedł w swoją stronę a Kanar galopem biegł wzdłuż torów szukając plakietki.

Historia krótka ale mam nadzieję treściwa. Sama również trzymając podbity bilet w garści podczas jazdy zawsze go gniotę. Teraz niestety plakietki mają przewieszone przez szyję na smyczy, boję się co by było gdyby mnie to spotkało... Może Wy macie jakieś interesujące opowieści o naszych Poznański kanarach, nie są to zbyt przyjemne osobniki:) Czekamy na Wasze historie! Trzymajcie się ciepło w te lodowate dni! 

1 komentarz:

  1. ja mam na nich sposob :) wystarczy ladnie sie usmiechac i mowic w innym jezyku niz polski czy angielski. (choc i angielski czasem skutkuje.. ;))

    OdpowiedzUsuń